niedziela, 28 września 2014

03. We have to be ordinary.

~ Florence ~

- A ty czego się gapisz? - Zapytałam Nowego, który wgapiał roześmiane oczy w parę, która w tym momencie godziła się na swój sposób.
- Czemu jesteś taka niemiła? - Rzucił zbliżając się w moją stronę. - Teraz będziemy się często widywali, po co tak wrogo się do siebie nastawiać? - Gdy mówił, nie odrywał wzroku od moich oczu, a jego dłoń powolnie zmierzała w stronę mojego nagiego ciała.
- Nie sądzę. - Rzuciłam krótko, obserwując dłoń chłopaka. Kiedy jego palce dzieliło od mojego ciała kilka milimetrów, uderzyłam go w twarz, zaciskając wargi. - Nie zapędzaj się młody. 
- Jaka waleczna. - Uśmiechnął się zawadiacko i zrobił duży krok w moją stronę, tym samym popychając mnie na zimną ścianę. - Mów mi Harry. - Wyszeptał niskim głosem, muskając opuszkami palców mój nagi brzuch. 
- Dobrze, Harry... - Przeciągnęłam, układając ręce na jego ramionach. Zwilżył wargę i zbliżył się jeszcze bardziej. Jego dłonie śmiało powędrowały w górę, a ja wciąż wpatrywałam się w jego rozszerzone źrenice, przysłaniające prawdziwy kolor oczu.
Jego twarz zbliżała się do mojej. Kiedy poczułam na swojej szyi oddech chłopaka, zaśmiałam się z pogardą i odepchnęłam go od siebie.
- Idiota. - Stwierdziłam, poprawiając włosy i robiąc krok w bok. Rozejrzałam się w poszukiwaniu koszulki. Westchnęłam pod nosem widząc co po raz setny wyrabia Darcy. Coraz częściej nie potrafiłam jej zrozumieć. Wmawiała mnie i samej sobie, że nienawidzi Malika. Jednak często przyłapywałam ich na dwuznacznych sytuacjach.

- Już ci powiedziałem jak się nazywam. Chyba twoja kolej. - Usłyszałam niski, zachrypnięty głos, by sekundę później poczuć na karku oddech Nowego. Nie zdążyłam nawet odwrócić głowy, kiedy jego duże dłonie znalazły się na moich biodrach, a usta na karku. Całował moją skórę zachłannie, a jednocześnie dokładnie. Zmrużyłam oczy, czując gęsią skórkę wstępującą na moje ciało. Nigdy nie należałam do dziewczyn, które dawały się podejść tak łatwo, jednak narkotyk krążący w moich żyłach sprawiał, że przestawałam myśleć. Przygryzłam wargę, opierając głowę o jego ramię. Jego dłonie bardzo powoli przenosiły się na moje piersi, jego usta nie odrywały się od mojej skóry, kreśląc mokre ślady. Słyszałam jego szybki, niespokojny oddech. Kiedy ścisnął moje piersi, jednocześnie wbijając zęby w kark, ocknęłam się. Odwróciłam gwałtownie, uderzyłam otwartą dłonią w twarz i odsunęłam się.

- Nigdy więcej mnie nie dotykaj. Nie masz tu żadnych praw gnojku. Szczególnie do tego! - Krzyknęłam, uspokajając oddech i zaciskając pięści.
- Co? - Spojrzał na mnie, mrużąc oczy. - Ale z ciebie suka. - Przeczesał włosy dłonią, patrząc na mnie ze złością. - Jeszcze zobaczymy. Wiem, że tego chcesz. Będziesz mnie jeszcze błagała. - Zaśmiał się i odwrócił na pięcie. Czułam jak moje wnętrzności szaleją, jak gotuję się od środka. Miałam ochotę podejść do niego i po raz kolejny wymierzyć mu sierpowy. Poczułam jednak na nadgarstku delikatny uścisk.
- Spokojnie. Nie warto Flo. - Usłyszałam cichy głosik Darcy i westchnęłam głośno. - Zemścisz się na nim w inny sposób. - Dodała po chwili głosem, który uwielbiałam najbardziej. Uśmiechnęłam się do przyjaciółki, a ta oblizała wargę, by po chwili ukazać rząd białych zębów.

~ Darcy ~

W końcu nadszedł tak długo oczekiwany przez nas dzień. Dzień, w którym mogłyśmy uwolnić się od tych ponurych, psychodelicznych ścian i nareszcie wyjść do świata. Długo wyczekiwana przepustka. Pierwsze co zrobiłam po przebudzeniu to telefon do rodziców. Ponieważ robili wszystko, bym tylko nie pokazała się w domu, łatwo mi było wyciągnąć od nich sporą liczbę pieniędzy. Po bardzo krótkiej rozmowie, opadłam z powrotem na łóżko uśmiechając się szeroko. Przeciągnęłam się, mrużąc oczy i odetchnęłam. Odwróciłam głowę w stronę łóżka Flo. Wciąż jeszcze słodko spała. Kusiło mnie niesamowicie, by zrobić to czego nienawidziła najbardziej. Zwilżyłam wargę i bardzo cicho wysunęłam się spod kołdry. Powolutku podeszłam do przyjaciółki i uśmiechając się szeroko, wskoczyłam na nią, krzycząc i śmiejąc się.

- Kurwa, D! - Usłyszałam zachrypnięty, poważnie wkurzony głos.
- Pobudka kochanie. - Zaśmiałam się, siadając w nogach dziewczyny.
- Tyle razy cię prosiłam. Nie masz nade mną litości. - Stwierdziła, opierając się na łokciach i przecierając zaspaną twarz.
- Zbieraj się, bo czeka nas dzień pełen wrażeń. - Klasnęłam w dłonie.
- Nie mów, że znów ci się udało? - Spojrzała na mnie, uśmiechając się.
- Mnie by się nie udało? Tak bardzo mnie nienawidzą, że zrobią wszystko, bym tylko nie pokazywała się w okolicy domu. - Wypięłam triumfalnie pierś, uśmiechając się szeroko.

Tempo w jakim obydwie się ogarnęłyśmy było naprawdę szybkie. Zabrałyśmy wszystko co było potrzebne czyli moją kartę kredytową, telefon z numerem do dilera i szybkim krokiem wyszłyśmy z budynku. Pierwszym przystankiem jaki zaliczyłyśmy na wolności był bank. Po sprawdzeniu czy moje konto na pewno jest pełne, ruszyłyśmy na wielkie zakupy. Nigdy nikomu nie żałowałam pieniędzy. Nie żałowałam więc i Florence, szczególnie, że jest to moja najbliższa osoba.
Przechadzałyśmy się po sklepach kolejne godziny. Bawiłyśmy się świetnie, przymierzając miliony ciuchów, butów. Siedziałyśmy w salonie piękności, w dobrej restauracji na przepysznym obiedzie. Wychodząc z ostatniego sklepu, każda z nas miała miliony toreb. Nadchodził wieczór, a nam wcale nie chciało się wracać do Help'u. Przysiadłyśmy w jednej z wielu knajp w samym centrum miasta. Zamówiłyśmy po drinku i rozsiadłyśmy się wygodnie. Zanurzyłam się właśnie we własnej torebce w poszukiwaniu paczki papierosów, kiedy Florence wpadła na genialny pomysł.

- Hej, a co ty na to byśmy dziś porządnie zabalowały? - Spytała, chwytając słomkę w zęby.
- Całkiem nie głupi pomysł. - Uniosłam wzrok na przyjaciółkę, uśmiechając się. - Mam!  - Krzyknęłam, wyciągając paczkę papierosów i zapalniczkę.
- Trzeba jeszcze załatwić towar. - Stwierdziła ciszej.
- Bez tego nie będzie zabawy. - Zaśmiałam się, odblokowując telefon. - Daj mi chwilkę, a to załatwię.
Już kilka minut później, lekko wstawione omawiałyśmy plan na wieczór. Postanowiłyśmy wynająć pokój w hotelu tylko na jedną noc. Zamknąć się w nim i nakręcić się na dobrą zabawę przez całą noc.

~ Florence ~

Stanowczym krokiem ruszyłyśmy do ogromnego budynku, który był jednym z najlepszych hoteli w mieście. Darcy załatwiła wszystko w recepcji i już po chwili jechałyśmy windą na dwunaste piętro, gdzie znajdował się nasz pokój. Boy hotelowy pomógł nam wnieść wszystkie torby i niestety został pożegnany jedynie zatrzaśniętymi drzwiami. Już lekko wcięte zaczęłyśmy się wygłupiać i przebierać we wszystko co dziś kupiłyśmy w końcu decydując się na ostateczne stroje na wieczór. Czarne obcisłe sukienki i wysokie buty, to było to co lubiłyśmy najbardziej. Jedynym minusem były blizny i ślady po wkłuciach, które uwidaczniały się przy każdym wyprostowaniu ręki, jednak i na to miałyśmy sposoby. Odpowiednie kosmetyki potrafiły zamaskować wszystko. Kilka metrów od hotelu czekał na nas zaufany diler Darcy, który dostarczył nam na dzisiaj najlepszy towar jaki miał. Złapałyśmy taksówkę i podałyśmy adres klubu, w którym zawsze działo się dużo ciekawych rzeczy. Kolejka przed wejściem była długa więc wykorzystałyśmy nasz patent, który zawsze działa. Wystarczy jedynie podejść do ochroniarza i wręczyć mu stówkę, a wpuści cię bez mrugnięcia okiem. Pazerne świnie zrobią wszystko żeby tylko dorobić się więcej niż wynosi pensja. Wypatrzyłyśmy wolny stolik w kącie sali, był mało widoczny co nam akurat bardzo pasowało. Rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapach i bez żadnego zastanowienia posypałyśmy biały proszek na stole. Uformowałam z niego dwie kreski, które po chwili znikały ze stolika tak szybko jak się pojawiły. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam, że w naszą stronę patrzy jakiś chłopak. Nie przeczę, był ciekawy, nawet bardzo. Posłałam mu uśmiech, przeczesując przy tym włosy, a gdy Darcy to zobaczyła od razu odwróciła się w stronę chłopaka i oblizała wargę. Chłopak najwyraźniej zachęcony do poznania nas, podszedł do naszego stolika.

- Mogę się przysiąść? - Zapytał z zawadiackim uśmiechem.
- Czemu nie, zapraszamy. - Darcy używała swojego specjalnego tonu.
- Widziałem, że miałyście coś ciekawego.
- Może się pan najpierw przedstawi zanim zacznie takie tematy. - Zapytałam parskając cicho śmiechem.
- Niall. - Wyciągnął rękę, a gdy ja podałam swoją, ucałował jej wierzch.
- Florence.
- Darcy.  - Jej dłoń również ucałował.
- Więc... - Zaczął lecz D, nie dała mu skończyć.
- Może najpierw postawisz nam drinka zanim zaczniemy rozmowę?
- Oczywiście, za moment wracam. - Wyszczerzył się i ruszył w stronę baru.
Spojrzałam porozumiewawczo na przyjaciółkę, która kiwnęła głową w geście zaakceptowania naszego nowego znajomego. Gdy wrócił do stolika czekał już na niego pięknie uformowany towar, który od razu wzbudził w nim podniecenie. Wciągnął kreskę, odrzucając następnie głowę w tył, gdy zaczynał czuć jak narkotyk rozchodzi się po jego ciele i daje błogie ukojenie.


wtorek, 23 września 2014

02. Feeling so faithless.

~ Darcy ~

Każda minuta mijała nam cholernie powolnie. Robiłyśmy wszystko co tylko możliwe, by oszukać swój organizm. Wmówić mu chociaż przez te kilka godzin, że wcale nie potrzebuje kolejnych zastrzyków, tabletek i białego proszku. Florence postanowiła pomalować ściany. Psychodeliczna biel sprawiała, że czułyśmy się w pokoju okropnie. Umazana farbami, w dresach stała pod ścianą, przesuwając pędzel między palcami. Ja siedziałam na parapecie z gitarą i patrząc na struny, próbowałam grać to, co pamiętałam z dawnych lat. Mimo ambitnych zajęć, co chwila któraś spoglądała na zegarek. W ciągu kilku godzin zagrałam wszystko co pamiętałam, przejrzałam cały, zapisany od deski do deski zeszyt z piosenkami. Flo pomalowała całą ścianę, sprawiając, że nasz pokój w końcu nabrał charakteru, dzięki postaciom i wzorom umieszczonym na płaskiej powierzchni.
Nadszedł wieczór, a mnie znudziło się kilkugodzinne siedzenie w jednym miejscu. Zeskoczyłam z parapetu i usiadłam obok milczącej przyjaciółki. Spojrzałyśmy na siebie i westchnęłyśmy w tym samym momencie.

- To co, może się przejdziemy? Skoro Malika ani widu, ani słychu? - Zaczęłam.
- Nie chce mi się. - Rzuciła szybko.
- Wolisz siedzieć tu bez sensu? Chodź. Przyda nam się trochę świeżego powietrza. - Podniosłam się, złapałam dziewczynę za rękę i pociągnęłam w stronę drzwi. Usłyszałam jedynie jak ostentacyjnie wypuszcza powietrze z ust, a chwilę potem znalazłyśmy się na korytarzu. Dziesiątki tych samych, nudnych twarzy przewijało się przed naszymi oczami, gdy kroczyłyśmy pewnie acz z lekkim znudzeniem, jasnym korytarzem. W pewnym momencie zauważyłam Nowego. Zwróciłam na niego uwagę ponieważ jego zachowanie różniło się znacząco od tego z poprzedniego dnia. Był wygadany, towarzyski, cwany i zbyt wesoły. Szturchnęłam ramieniem Florence, by spojrzała tam gdzie ja.

- Jest naćpany. - Stwierdziła od razu, marszcząc brwi. Odrzuciła ostentacyjnie włosy i ruszyła w stronę chłopaka. - Ej, nowy! - Krzyknęła, podążając szybkim krokiem. Stanęła tuż przed nim, zakładając ręce na piersi.
- Co tam maleńka? - Uśmiechnął się zawadiacko.
- Nie zapędzaj się. Skąd to miałeś? - Spytała ostrym tonem, lustrując bruneta.
- Co takiego? - Uśmiechnął się szeroko.
- Dobrze wiesz co. - Wtrąciłam się, zwilżając wargę i lustrując chłopaka. Widziałam dobrze błysk w jego zielonych oczach. Ten błysk wcale nie był skutkiem przećpania . Nie odrywał wzroku od Flo, przygryzając niby to od niechcenia wargę.
- Ugh, nie ważne. Tylko jedna osoba ma w tym miejscu dojście do dragów. - Dziewczyna machnęła lekceważąco ręką i odwróciła się na pięcie, ruszając przed siebie.
Zanim poszłam w jej ślady, zlustrowałam jeszcze od góry do dołu chłopaka, który w tym momencie kompletnie nie przypominał siebie z wczoraj. Pewnie dlatego zaczął ćpać, żeby czuć się jak ktoś inny, a co za tym szło, lepszy.

- Chodź. - Rzuciłam nagle, przyśpieszając kroku.
- Gdzie? - Nie odpowiedziałam. Stanęłam przed jednymi z wielu brązowych drzwi i bez żadnego pukania, wkroczyłam śmiało do środka. - Ty frajerze! - Krzyknęłam podchodząc do Zayn'a.
- Tak bez żadnego pukania? - Podniósł się z łóżka i przeczesał dłonią włosy. - Mnie również miło was widzieć. Właśnie miałem..
- Zamknij się! - Przerwałam chłopakowi, czując narastającą w sobie złość. Zlustrował mnie, oblizując wargę.
- O co ci chodzi maleńka?
- Flo, trzymaj mnie, bo zaraz mu przypierdolę.. - Wysyczałam przez zęby.
- Spokojnie Darcy. - Usłyszałam opanowany głos Flo. Odetchnęłam i spojrzałam na dziewczynę. Poprawiła włosy ruchem pełnym nonszalancji i zbliżyła się do mulata.
- Chyba się na coś umawialiśmy. - Zaczęła, zakładając ręce na piersi.
- Owszem. Właśnie w tej sprawie chciałem was znaleźć. - Wzruszył ramionami, udając głupiego.
- Dlaczego nowy dotykał naszego towaru? - Spytała wciąż niewzruszonym głosem.
- To mój kumpel, jego kasa, więc miał prawo. Poza tym nie muszę się tłumaczyć. Szczególnie wam. - Rzucił obojętnym tonem. Byłam pewna, że Flo odpowie zaraz coś, co pójdzie mu w pięty. Pomyliłam się. W nastepnej chwili usłyszałam uderzenie. Spojrzałam zszokowana na chłopaka, później na przyjaciółkę. Stała z zaciśniętymi pięściami, jej usta ułożyły się w linię prostą, a oddech gwałtownie przyśpieszył. Nigdy nie widziałam tak wkurzonej Florence.

- Nigdy więcej tak nie odwalaj. - Wyszeptała przez zaciśnięte zęby. Zayn stał w jednym miejscu i masując policzek, obserwował czarnowłosą. Widziałam jak w Jego oczach rośnie złość, jak blask brązowych tęczówek zmienia się w czerń. Tylko kilka razy widziałam, kiedy Malik dostaje szału. I to zawsze kończyło się cholernie źle.
- Ty suko. - Zaczął zbliżając się do Flo.
- Jeśli myślisz, że się ciebie boje, to się mylisz. - Zaśmiała się z ironią.
- Dobra, dosyć tego. - Wtrąciłam się, czując jak w gardle rośnie mi ogromna gula. Byłam tak cholernie spragniona białego proszku, że nie potrafiłam dłużej wytrzymać. - Dawaj towar i spadamy.
- Jak sobie życzysz kochanie. - Spojrzał na mnie, oblizując wargę.
- Odpuść sobie. - Zmierzyłam go kpiącym spojrzeniem i wyciągnęłam rękę. Kilka minut później podążałyśmy białym korytarzem. W ręku ściskałam woreczek z dużą ilością białego proszku, czując jak moje serce przyśpiesza.

~ Florence ~


Schodząc do piwnicy Help'u przeskakiwałyśmy po dwa schodki, śmiejąc się niczym małe dzieci. Świadomość, że za moment będziesz mogła przenieść się w całkowicie inny świat, napawała radością i ulgą. Przeszłyśmy nieco w głąb długiego pomieszczenia i jak to miałyśmy w zwyczaju, zasiadłyśmy pod jedną ze ścian. Darcy z błyskiem w oku wyciągnęła torebeczkę, w której był biały proszek. Sprawnie uformowała dwie długie kreski, które aż cieszyły oczy. Obie wyciągnęłyśmy lufki, które zawsze miałyśmy przy sobie i patrząc na siebie porozumiewawczo nachyliłyśmy się nad kreskami następnie szybko je wciągając. Kilka sekund później mimowolnie odchyliłam głowę w tył i odetchnęłam z ulgą. Może się to wydawać śmieszne ale dopiero na haju czułam się jak prawdziwa Ja. Kilka, a może kilkanaście minut po prostu siedziałyśmy ciesząc się swoim stanem. Unosząc wzrok na Darcy zobaczyłam jak podnosi się powoli i tanecznym ruchem przemieszcza się po pomieszczeniu. W pewnym momencie chyba nawet zaczęła tańczyć coś w stylu baletu, nie mogłam powstrzymać śmiechu, który po chwili rozniósł się dźwięcznie po piwnicy. Dziewczyna z cwaniackim uśmiechem zbliżyła się w moją stronę i pociągnęła w górę za rękę. Zatrzymała się na chwilę i patrząc na mnie wyzywająco ściągnęła z siebie koszulkę, odrzucając ją w bok. Parsknęłam śmiechem i kręcąc głową zrobiłam to samo. Zaczęłyśmy tańczyć i wygłupiać się w międzyczasie wciągając kolejne kreski białego proszku, które zmieniały świat w coraz lepszy i zabawniejszy, a co za tym szło, bardziej przyjazny dla osób takich jak my. Osób dla których nie było już ratunku, a których jedynym celem było przetrwanie kolejnego dnia. Z zamyślenia wyrwała mnie dłoń Darcy, której palce przeczesały moje włosy. Spojrzałam na nią i jej nikły uśmiech, który błąkał się po twarzy. Przyciągnęła mnie bliżej siebie, a ja wpiłam się w jej usta. Nie był to pierwszy raz, gdy takie rzeczy miały miejsce ale zawsze podobało mi się to tak samo. Poczułam jak opuszkami przejeżdża po moich nagich plecach, zostawiając za sobą ślady gęsiej skórki.

- No, widzę, że nie próżnujecie. - Z chwili zapomnienia wyrwał nas tak bardzo irytujący głos.
- Możliwe. - Odparłam, lekko przygryzając wargę D.
- Możemy się przyłączyć? - Ten głos natomiast sprawił, że oderwałam się od przyjaciółki i przeniosłam wzrok na przybyszy.
- Czy ciebie pojebało do reszty, Malik?! Przyprowadzasz TU nowego? - Darcy wyraźnie nie spodobał się ten fakt.
- Skoro dragi są też jego to gdzieś musi je spożywać, prawda? - Ten jedynie wzruszył ostentacyjnie ramionami.
Widziałam jak wszystko gotuje się w dziewczynie, nie miałam zamiaru jej powstrzymywać. Gdyby nie to, że tym razem gdybym podniosła na Malika rękę, oberwałoby mi się, zrobiłabym to ponownie.
- Jesteś skończonym idiotą! - Krzyknęła mu prosto w twarz wymierzając przy tym mocnego sierpowego.
- Grzeczniej nie można? - Zayn złapał jej dłonie w żelaznym uścisku. - Zazwyczaj jesteś milsza. - Szeptał, choć i tak usłyszałam.
- A ty czego się gapisz? - Zapytałam Nowego, który wgapiał roześmiane oczy w parę, która w tym momencie godziła się na swój sposób.
- Czemu jesteś taka niemiła? - Rzucił zbliżając się w moją stronę. - Teraz będziemy się często widywali, po co tak wrogo się do siebie nastawiać? - Gdy mówił, nie odrywał wzroku od moich oczu, a jego dłoń powolnie zmierzała w stronę mojego nagiego ciała.

~ Darcy ~

Chociaż byłam na niego tak cholernie zła, tak bardzo miałam ochotę znów mu walnąć to i tak nie mogłam oprzeć się temu jak mnie dotykał. Jego stanowczość i nutka agresji sprawiały, że był tak cholernie pociągający, a narkotyki które płynęły w mojej krwi powodowały, że nie myślałam w kategoriach, w których myślę zazwyczaj. 

- Więc co? Teraz mnie ukarzesz? - Zapytałam głosem malutkiej, biednej dziewczynki.
- Tatuś, da ci bardzo porządną karę. - Szepnął do mojego ucha niskim tonem. 
Dłonią ścisnął mój pośladek tak, że jęk bólu wyrwał się z mojego gardła. Jednak to nie sprawiło, że uścisk zelżał, wręcz przeciwnie. Uniósł mnie w górę, a ja oplotłam nogami jego biodra. Poczułam jak przygryza skórę na mojej szyi, niemal ją przegryzając. Odchyliłam głowę w tył bo wtedy czułam jeszcze większa rozkosz z jego poczynań. Lekko rozchyliłam powieki i zobaczyłam, że Florence rozmawia z Nowym. Nie była zbyt zadowolona z tego powodu ale gdy chciałam zareagować poczułam jak język Malika wkrada się po mój stanik. Przyparł mnie do zimnej, ceglanej ściany, która wywołała na moim ciele gęsią skórkę. Po chwili czułam jak na moim dekolcie wysypuje się proszek, który po chwili znika, wciągnięty, a następnie zlizany z mojej skóry. Miałam ochotę rozebrać go do naga i zacząć pieprzyć na zimnej podłodze piwnicy ale nie zasłużył dziś na taki prezent. Musiał ponieść karę za to co dziś odwalił. Gdy poczułam jego dłonie wkradające się pod mój stanik, chwyciłam za nie i odciągnęłam od swojego ciała następnie ześlizgując się z niego i stając na nogach. Spojrzał zdziwiony, a ja posłałam mu jedynie cwaniacki uśmieszek, odepchnęłam od siebie i parsknęłam kpiąco.